Dimitri pod ciężarem CD

Dziś napiszę o kimś, kto towarzyszy mi codziennie w pracy, pomagając utrzymać coś na kształt porządku na moim trzymetrowym biurku. Dimitri.

Dimitri daje radę, choć wkłada w to, jak widać, wielki wysiłek…Posturę ma odpowiednią do zniesienia przytłoczenia, rozstawione nóżki mocno trzymają się podstawy,tułów przenosi ciężar, a ręce…mmm…widzicie te muskuły?

Z natury jestem płytogubna, więc dzięki niemu inwentaryzacje, zdjęcia i katalogi na CD mają szansę zostać wykorzystane i nie kończą marnie wciśnięte między stosy szpargałów.

Tutaj Dimitri w innym ujęciu, po prawej widać nową Lipnicką, Hard Land od Wonder. Mąż mi kupił, jest super (płyta i mąż).

No właśnie. Dimitri’ego wyprodukował Koziol. Kolory są chyba cztery – niebieski, zielony, pomarańczowy i czerwony. Chciałam mieć zielonego Dimitri’ego, ale nie wyszło.

Tags: , ,

6 komentarzy to “Dimitri pod ciężarem CD”

  1. pi Says:

    hej, zatrudniasz pomarańczowego na czarno, czy może ma żółte papiery?
    pi

  2. Ola Wołczyk Says:

    nie, pomarańczowy zastepuje zielonego, który zrobił mnie na perłowo i zniknął w sinej dali

  3. Marek Says:

    Szkoda,że nie ma żenskiego odpowiednika Dimitrija, pierwowzorem mogłaby być Agata Wróbel, kobiecość kipiąca testosteronem.

  4. Ola Wołczyk Says:

    8-))))
    Marku, można Koziolowi opisac ten pomysł, może chwyci. Albo samodzielnie wyfrezować sobie w pleksi ;-P Wiedzę techniczną już przecież mamy.

  5. Marek Says:

    Fakt, nasza wiedza techniczna i praktyczna (!) na temat pleksi jest tak wielka, że możemy nawet podjąć próbę wyfrezowania w skali 1:1! Dimitrii miałby piękną żonę.

  6. Ola Wołczyk Says:

    Tylko musielibyśmy Dimitrja powiększyć – frezem w pręcie pleksi o średnicy metra. Tylko co mógłby trzymać? Bo sidiki już nie – może opony? Albo betonowe kręgi do studni?