wnętrza domku Bumati

Dwa lata temu zostałam zaproszona przez pana Jacka Michalskiego, właściciela Bumy, do zaprojektowania wnętrz w jednym z modelowych domków, jakie pojawiły się na najpiękniejszej działce świata, w podkrakowskiej Rząsce. Praca z panem Jackiem, czyli Panem Bumą – była długa, ciekawa, nietypowa. Spotykaliśmy się co tydzień, czasem częściej, i przez kilka miesięcy cyzelowaliśmy detale tej 80-metrowj przestrzeni zamkniętej prostokątnym pudełkiem projektu Buma Buldingt Systems. Powstał fajny projekt, świetnie zrealizowany – bez kompromisów, oszczęności i uników.

Pan Buma zgodził się pomalować dom na grafitowo, chociaż więszość osób, które konsultowały projekt była temu przeciwna. Zgodził się wykorzystać zdjęcia Doroty – jazzy i kopalnię. Zgodził się na kolekcję Roca Element, chociaż odbiegała od początkowych założeń. Cały czas spieraliśmy się o szczegóły, powstały kilka wersji, z pół miliona wizualizacji. W trakcie realizacji jeździłam do fabryki gdzie produkowany był dom, później do Rząski, czyli miejsca, gdzie zlokalizowana jest ekspozycja Bumati. Praca nad tym domem, współpraca z Panem Jackiem, była przygodą, bardzo rozwijającym doświadczeniem.

Oto, jak wygląda „mój” Bumati na zdjęciach Juliusza Sokołowskiego:

Widok od wejścia, długi korytarz prowadzi do openspace z kuchnią, jadalnią i pokojem dziennym. Pomarańczowa okładzina po lewej stronie kryje drzwi do łazienki i pomieszczenia gospodarczego.

Teraz jesteśmy już w pokoju dziennym, odwracamy się o 180 stopni i patrzymy na wejście. Strefę openspace można oddzielić od korytarza grafitowymi drzwiami, wysokimi jak wnętrze, zaparkowanymi za zabudową mebli kuchennych:

Kuchnia też jest pomarańczowa, tworzy monolityczną zabudowę z okładziną ściany korytarza. Tutaj widok na kuchnię ze strefy dziennej:

Zachorowałam kiedyś na Egg’a i jak widać – jest! Poniżej inne ujęcie, widać symetryczne do wejścia z korytarza przejście do strefy prywatnej, też zamykane drzwiami chowanymi w zabudowie:

Tutaj kuchnia i jadalnia. O ścianę oparte „Jazzy” Doroty, nad specjalnie projetowanym stołem (zrobilimy 10modeli różniących się grubością, co 5mm,od 5 do 9,5cm szukając najlepszych proporcji) – lampa Ribag’a :

A tu jadalnia i okno z widokiem, który jest tak naprawdę główną składową tego wnętrza:

A tu ujęcie z sofą Moroso Highlines, w tle „kręgosłup”, czyli lampa Kundalini:

Poniżej gabinet, czyli przeszliśmy prawymi chowanymi drzwiami:

Biuro, krzesło i kontener to Kartell. Lampa na biurku – Artemide, regał Moroso. W tle widać sypialnię.

Tu inne ujęcie gabinetu, na ścianie „Kopalnia” Doroty:

I jesteśmy w sypialni:

Łóżko Ikea, lampa Pipe Terra Artemide.

Tu sypialnia once again, grzejnik, podobnie jak w całym domu to elektryczny Vasco, specjalnie lakierowany na kolor ścian:

A tu już łazienka i mój ulubiony Element Roca:

Mozaika pod prysznicem to prostokątny czarny szkliwiony Butterfly, pozostałe ściany są malowane.

A tak wnętrze wygląda z zewnątrz:

Tutaj cały dom:

Bardzo go lubię  :-)

Tags: ,

3 komentarze to “wnętrza domku Bumati”

  1. Aga Says:

    Fani czekają na dalsze wpisy!

  2. damiano Says:

    Mam nadzieję, że to długie milczenie wynika z zapracowania nad nowymi projektami , których efekty będziemy mogli zobaczyć niebawem. Czekam z niecierpliwością.
    Widzę, że zawiązał się mini fan-club. Pozdrawiam i czekamy na nowych członków :D

  3. Ola Wołczyk Says:

    jestem, jestem. rzeczywiście pracy mam sporo, kilka nowych sesji zdjęciowych, start budowy domu (a dokładniej przygotowania do startu). niebawem się poprawię, bo materiału mam na jakieś 30 nowych wpisów i sama zaczynam się niepokoić, czy mi się nie zdezaktualizuje… pozdrawiam serdecznie