lindos blu

Planowalismy z Marcinem poślubny wyjazd w Alpy kiedy zadzwoniła Ania (teściowa):
– Zarezerwowaliscie już miejsca?
– Nie, przecież będziemy spać w schroniskach…
– To dobrze, kupiłam wam wakacje.

I tym sposobem znaleźliśmy sie w Lindos Blu na Rodos.

Techniką partyzancką, czyli za pomocą komunikacji miejskiej (użycie taksówki czy przysłanego przez hotel samochodu wydało nam się zbyteczne) dotarlismy do hotelu. Stanęlismy przed wejściem, i stwierdziliśmy, że pomysł Ani był , delikanie pisząc, całkiem niezły, oto dlaczego:

Okazało się, że to, co widzimy z drogi, czyli niskie i niewielkie budynki z kamienną elewacją, to tylko górny poziom…11 piętrowego hotelu.
Gdyby jednak ktoś pomyślał, że dostaliśmy w prezencie tydzień w molochu przypominającym te w Tunezji czy Egipcie, byłby mocno w błędzie.

Lindos Blu to labirynt przyklejonych do urwiska kostek różnej wielkości, w których mieszczą się różne funkcje hotelowe.

Górny poziom to recepcja i restauracja:

A pozostałe to strefa pokoi, czyli pojedynczych lub zrośniętych po kilka prostopadłościanów…przyklejonych do prawie pionowej skały opadającej do morza.

Komunikacja pomiedzy pokojami a częściami wspólnymi odbywa się labiryntem korytarzy, kładek, pomostów, schodków i wind.

Wierzcie mi, w ciągu tygodnia nie udało nam się zwiedzić wszystkich części Lindos Blu. Zastanawiam się do teraz jak projektuje się taki budynek. Wymyślenie konstrukcji częściowo przyklejonej do urwiska, częściowo wydrążonej w skale, zaplanowanie komunikacji i rozmieszczenie funkcji w tym hotelu wydaje mi się mistrzostwem świata. Zbudowanie 11-pietrowego budynku, w którym w każdym miejscu ma się wyłącznie poczucie przebywania w czymś małym i bardzo prywatnym, wymaga moim zdaniem megawyobraźni architekta. Oto kilka zdjęć z różnych poziomów hotelu:

A tu widok ze schodów (oczywiście najczęściej, jak przystało na ortodoksyjne leniuchy, korzystaliśmy ze szklanych wind, które jeżdżą w środku, zdjęcie zrobiłam chyba z windy):

Elementem, a właściwie zespołem elementów tworzących superklimat hotelu i dajacych chwilę wytchnienia od upału są wodospady i małe prywatne baseniki przy pokojach. Każdy jest inny, mają różne kształty i wielkości. wszystkie poziomy łączy strumieniowodospad płynący przez wszystkie piętra hotelu:

Pokoje to kolejny powód do miłego zaskoczenia. Każdy z nich ma własny balkon lub taras i piękny widok na zatokę. Nam najbardziej sposobała się łazienka z oknem do pokoju, dzięki któremu nie dość, że można było widzieć morze leżąc w wannie ale też brać prysznic z takim widokiem.

I takim włąśnie sposobem, racząc się dużymi ilościami miejscowego szampana, spędziliśmy nasz tygodniowy miesiąc miodowy. Oczywiście czasem wychodziliśmy poza hotel, wtedy podziwialismy takie widoki:

Luksusowy hotel (należy do grupy Small Luxury Hotels of The World ), zawsze uśmiechnięta i uprzejma obsługa, miłe małe niespodzianki znajdowane przez nas codziennie w pokoju, cudowna pogoda i widoki spowodowały, że tydzień minął dużo szybciej niż tego byśmy chcieli. Trzeba było w końcu zacząć się pakować.

Jak to zwykle u nas bywa, wepchnęliśmy rzeczy (które zawsze w czasie wakacji powiększają swoją objętość) do walizek, i pan z obsługi, w uniformie, odebrał je od nas. W recepcji na górze zapytał, czy wezwać dla nas samochód. Kiedy usłyszał, że  mamy zamiar jechać autobusem i właśnie wybieramy się na przystanek, niewzruszony zabrał nasze walizki, z pełną powagą odprowadził nas do końca parkingu i niezwykle uprzejmie pożegnał. Dalej poszliśmy sami, poboczem asfaltowej drogi. Uwielbiam kontrasty.

http://www.lindosblu.gr/

Tags: , , ,

Comments are closed.