Archive for the ‘multibank’ Category

epopeja z Multibankiem – finał

poniedziałek, styczeń 31st, 2011

Zwrócili nam pieniądze.

Umówiliśmy się z dyrektorem katowickiego oddziału i przekazaliśmy mu pismo w którym domagaliśmy się zwrotu wraz z plikiem załączników potwierdzających daty, chwile i momenty wpisów do ksiąg wieczystych o które tak bardzo upominał się bank. Całość została posumowana i poparta odpowiednimi paragrafami przez naszego prawnika, który napisał obszerną opinię uzasadniającą roszczenia. Po jakiś trzech tygodniach na naszym koncie pojawiła się opatrzona tajemniczym cyfrowo-słownym kodem suma. Pismo wyjaśniające dotarło do Marcina (mimo, że to ja, do jasnego gwinta, składałam dokumenty) nieco później. I tyle. Niby fajnie, nawet mam satysfakcję – nie tyle z tego że dostaliśmy z powrotem nasze pieniądze, raczej z tego, że przebrnęłam przez te zniechęcające papiery i nie odpuściłam. Pozostał wielki niesmak. Oto bank, który kilka lat temu wybraliśmy jako nowoczesny, otwarty, elastyczny i profesjonalny zszedł na naszych oczach na psy. Poza opisaną historią przeżyłam z nimi koszmar z dokumentami potrzebnymi do kredytu na dom – bałagan jaki panował w trakcie moich starań o kilka świstków i zaświadczeń trudno opisać. I te kiedyś kompetentne i miłe panie, które nagle przestały być zmotywowane do rzetelnego wykonywania swojej pracy. Cóż, może odebrali im premie? Od całej sprawy minęło już parę chwil, więc powoli zapominam, ile wysiłku i czasu włożyłam w całą mulibankową papierologię. To co zapamiętałam to WIELKIE ROZCZAROWANIE. Zdecydowanie nie polecam usług tego banku.

epopeja z Multibankiem – opadają mi ręce

poniedziałek, wrzesień 27th, 2010

Minął mi stan rezygnacji połączony z poczuciem bezsilności i postanowiłam walczyć. Opiszę Wam moją historię z Multibankiem, bo może odwiedzie ona kogoś od pomysłu współpracy z tą instytucją. Po kolei.

W maju 2009 kupiliśmy działkę, na której obecnie budowany jest nasz dom i skredytowaliśmy się w Multibanku. Procedura była prosta, całość załatwiona sprawnie i bez zarzutu. Jednym z punktów umowy był zapis, że oprocentowanie zostaje powiększone o 1% w stosunku do wynegocjowanego do czasu uprawomocnienia wpisu hipoteki na rzecz banku w księdze wieczystej. Było to dla nas oczywiste i nawet nie przypuszczaliśmy, że nasz ulubiony i sprawnie działający bank może zrobić nas w trąbę. Szczerze pisząc zapomnieliśmy o sprawie, zakładając, że zostanie ona załatwiona z automatu i bez naszego udziału (bo tak to się miało odbyć). Raty płaciły się same a my nie zastanawialiśmy się nad ich wysokością – bank ściągał ile chciał.

(więcej…)