KamilProject czyli najlepsze mieszkanie w Warszawie, cz. 2

Wracamy do Kamila i od razu wchodzimy na piętro. Kamil potrzebował tu sypialni, łazienki, garderoby i gabinetu. Nie chciał oddzielać sypialni i robić z niej osobnego pomieszczenia, więc zadziałaliśmy nietypowo, popatrzcie:

Łóżko na pierwszym planie znajduje się w dużej otwartej przestrzeni z funkcją sypialni, komunikacji i gabinetu. Gabinet został ulokowany w przytulnym zakamarku na antresoli, z widokiem na jadalnię. Przestrzeń sypialni jest też połączona z openspace na parterze, bo tłem pleców łóżka jest tylko ocynkowana krata, czyli nie ma żadnej pełnej płaszczyzny. Cały czas jesteśmy w kontakcie wzrokowym z resztą mieszkania. Poniżej widok na łóżko z od strony wejścia na taras. Rura po prawej należy do kominka stojącego piętro niżej. Przeszklenia po lewej to okna łazienki, która niby jest wydzielona ale tak nie do końca bo oddzielają ją od sypialni przeźroczyste szyby które po naciśnięciu przycisku stają się matowe zapewniając prywatność.

Tutaj (poniżej) widok z gabinetu na sypialnię. Po prawej balustrada otworu schodów, czyli białe liny rozpięte od podłogi do sufitu.

A tu już łazienka – widok na prysznic zakończony przeszkleniem i ścianę ze szkła oddzielającą przestrzeń łazienki od schodów. Lampa na suficie to mój wymarzony Fuser Modulara., czyli wielka tuba ze światłem i precyzyjnymi wykończeniami z jednym czerwonym kabelkiem na zewnątrz – bajka :–)
Ciekawa jestem, czy ktoś zauważył grzejnik? Tak, tak, ręcznik wisi na grzejniku – to jest obowiązkowy punkt mojego programu – Niva Vasco.

Poniżej ujęcie na drzwi i kolejne nietypowe rozwiązanie: do łazienki nie wchodzi się bezpośrednio z sypialni lub komunikacji – tutaj trzeba przejść przez garderobę. Drzwi maja być bardzo wysokie, pełnej wysokości wnętrza.

Tak na marginesie – garderoba wygląda tak:

(po lewej na drugim planie drzwi do łazienki)

Poniżej widok na drzwi do sypialni:

Oczywiście to mój ukochany i nieśmiertelny Stolmen made by Ikea :–) Każdy ma swoje skrzywienia ;–P

A tu ujęcie kluczowe: łazienka zakończona szafą ze zdjęciem Helmuta Newtona. Początkowo znalazłam dla Kamila inną panią, taką bardziej…hmm…gabarytową. Okazało się jednak że w tej materii różnimy się gustem i ostatecznie wybraliśmy ten piękny akt :–) Po lewej umywalka i akcesoria ceramiczne Roca Frontalis – genialny nowy dizajn Roki. Komplet wisi oczywiście na lustrzanej ścianie – to tak na wypadek gdyby znowu ktoś pogubił się percepcyjnie. Nad umywalką kolejny Fuser. Jak ja lubię tą lampę!!!

Ok, wyszliśmy z łazienki. Teraz gabinet:

Balustrada ze zbrojonego szkła, biurko i krzesło Kartell (Max i Spoon). Lampa Artemide. Półki z litego dębu. Nic więcej nie jest potrzebne, zapraszam na taras:

Właściwie nie wiemy jeszcze jak będzie wyglądał taras Kamila. Póki co mam tylko wstępną koncepcję. Jacuzzi, wygodne sofy pod płóciennym daszkiem, rośliny i pergola. Obydwoje nie jesteśmy jeszcze przekonani do tego rozwiązania, ale postanowiłam pokazać Wam taką roboczą wersję, bo zobaczycie w jakim kierunku wuewoluujemy :–)

To już całe mieszkanie Kamila. Jesteśmy po rozmowach z developerem w sprawie planowanych przez nas zmian i wygląda na to, że uda się nam wszystko sprawnie przeprowadzić. Łatwo jest zmieniać, kiedy niczego nie trzeba jeszcze przerabiać, bo budowa jest póki co chyba w fazie fundamentów czy parteru, a Kamil zlokalizował się na 10 i 11 piętrze. Teraz będziemy walczyć z dokumentacją, potem poszukamy wykonawcy. A potem… REALIZUJEMY!!! Pozdrawiam!

Tags: , ,

3 Responses to “KamilProject czyli najlepsze mieszkanie w Warszawie, cz. 2”

  1. Kasia Says:

    wuewoluujemy :–) ciekawe słowo jak nasze słynne „lapma na klipcie”.

  2. Ola Wołczyk Says:

    rzeczywiście :-D to nie poprawiam, niech już zostanie, będzie historycznie.

  3. Kamil Says:

    „Jesteśmy po rozmowach z developerem w sprawie planowanych przez nas zmian i wygląda na to, że uda się nam wszystko sprawnie przeprowadzić. Łatwo jest zmieniać, kiedy niczego nie trzeba jeszcze przerabiać, bo budowa jest póki co chyba… ”

    Pod warunkiem, że deweloper jest normaly!
    Najpierw dostałem „tak, nie ma problemu” – po Twoim wpisie dostałem „Nie”. Mój upór doprowadził 3 razy do „nie”! Dopiero moja 2-miesięczna walka, która zszargała mi nerwy spowodowała, że szanowni konstruktorzy łaskawie znaleźli rozwiązanie. Niesmak pozostał bo i deweloper i jego konstruktorzy uparcie twierdzili, że się nie da. Wiadomo, tak łatwiej.
    Natomiast jednak się da. Teraz non stop podkreślają, „no ale przecież zrobiliśmy tak jak Pan chciał”. Niestety mam świadomość, że zmiany na nich wymusiłem i je najzwyczajniej w świecie wywalczyłem.

    Szkoda takiej postawy, szczególnie biorąc pod uwagę kwoty, w jakich się poruszamy nabywając tego typu nieruchomości.

    No i jeszcze można użyć okazji, żeby ogolić klienta, gdyż cena niby niewielkich przeróbek jest astronomiczna – ale cóż – deweloper wiedział, że muszę. M.in. z tego bloga! Ironia.

    Ale i tak damy radę i będzie jak trzeba!
    Wesołych :)