KamilProject czyli najlepsze mieszkanie w Warszawie, cz. 1

Jest 5.23, tradycyjnie nie śpię od godziny (od paru dni budzę się ok.4.00 rześka jak skowronek i gotowa do działania ).

Dziś o Kamilu i jego supermieszkaniu jakie mam przyjemność projektować.

Kamila znam od kilku lat, poznaliśmy się przy okazji pierwszego projektu, też mieszkania, które w trakcie pracy przestało spełniać oczekiwania Mojego Klienta. Oczekiwania niebagatelne, bo składające się na powstanie MIESZKANIA MARZEŃ. Tak od początku nazywał je Kamil. Ostatecznie, z różnych powodów projekt nie został zrealizowany. Kamil zaczął szukać lepszej lokalizacji i po dłuższym czasie znalazł fantastyczne miejsce z niespotykanym widokiem. Tzn. zakładamy że widok będzie niespotykany bo mieszkania jeszcze nie ma. Developer nie zbliżył się jeszcze do 10 i 11 piętra gdzie znajdzie się 140 metrowa garsoniera Kamila :–) Podobno budowa przebiega zgodnie z planem, więc za jakieś dwa lata Kamil powinien móc stanąć na swoim tarasie i spojrzeć z góry na Warszawę.

Oto kilka założeń poszukiwawczo-projektowych:

1. Taras – niezbędny element, którego brak dyskwalifikował jakiekolwiek inne lokum, niezależnie od poziomu atrakcyjności. Nieodłączną częścią tarasu jest jacuzzi, koniecznie z możliwością korzystania z niego zimą.
2. Duża powierzchnia – pierwsze mieszkanie, które projektowaliśmy, miało około 80metrów i mieliśmy problem z brakiem przestrzeni. Kamil postanowił zatem, że kolejne będzie dużo większe – i postanowienie zrealizował.
3. Układ wnętrza będzie zupełnie nietypowy, nie będzie kompromisem pomiędzy marzeniem a rozsądkiem, tylko odważną realizacją AKTUALNYCH oczekiwań i potrzeb Kamila. Takie podejście pozwoliło nam nie przejmować się brakiem dodatkowych pokoi – dziecięcych czy gościnnych na przykład. Ustaliliśmy, że kiedy pojawi się taka potrzeba, Kamil wybuduje dom i nie będzie modyfikował doraźnie naszego projektu.
4. Obowiązuje wielostylowość (jakkolwiek źle to brzmi). Łączymy wszystko, co uznamy za kompatybilne, nie przejmując się nadmiernie (albo nawet wcale się się przejmując) czasem powstania obiektu, epoką, stylem i jakąkolwiek inną narzuconą odgórnie systematyką.

Zaczęłam pracę. Wymyśliłam kilka wersji rozplanowania mieszkania i wysłałam Kamilowi. Nie był do końca zachwycony, ja też czułam że to jeszcze nie do końca jest TO.
Dyskutowaliśmy wielokrotnie wisząc godzinami na telefonach o tym, co zmienić i dlaczego. W końcu Kamil powiedział coś takiego:

„Wiesz co? Zastanawiałem się wczoraj i doszedłem do wniosku że po to ci płacę, żebyś sama wymyśliła coś, co jest dla mnie najlepsze.”

No i wymyśliłam.
Znając preferencje Klienta i pamiętając o naszych wcześniejszych dyskusjach przygotowałam kolejną wersję rzutu, wysłałam ją Kamilowi i zabrałam się za 3D.
W tzw. międzyczasie Kamil zaakceptował układ mieszkania (oczywiście zaznaczając, że WSTĘPNIE ;-P ), nie wiedząc, że ja jestem już o krok dalej i przestrzeń wygląda już „nieco” inaczej.

Ostatecznie, po kilku rundach renderowych z Kubą wysłałam Kamilowi pierwszą wersję mieszkania i … spodobało się!

Oczywiście, nie chcąc koloryzować nadmiernie, przyznaję – nie wszystko od razu, ale ogólnie TAK! Umówiliśmy się na spotkanie, Kamil przyjechał do mnie i spędziliśmy cały dzień w Pergaminie, zamawiając kolejne nonalkoholowe drinki i grilowane ryby. Pomiędzy konsumpcją a dyskusjami na temat rynku nieruchomości udało się nam ustalić jak ma wyglądać mieszkanie Kamila.

Ma wyglądać tak:

Openspace, widok od wejścia do mieszkania. Sofy i stoliki Noti Bloc, kominek  – oczywiście Shaker, szynoprzewody Planlicht. Do tego dębowe wytarte dechy na podłodze, goły skydeck zamiast sufitu, ocynkowane schody. Miało być domowoloftowo?

Ta sama przestrzeń, tym razem widok od strony jadalni. W tle zdjęcie Doroty, z sesji w pałacu w Krowiarkach, wykonanej specjalnie dla mieszkania Kamila.

Tu jesteśmy już w jadalni, z widokiem na kuchnię. Stół i krzesła zabrałam z Raciborza (Justyna, chylę czoła :–), megagigantyczne lampy nad stołem to Amaxy Fontanaarte. Odkryłam je na potrzeby innych moich klientów i zachwyciły mnie kingsajzem. W kuchni widać szafy ze specjalnym dodatkiem – wmontowałam w nie stare drzwi, za którymi ukryta jest spiżarnia. Przyklejony do ściany szklany barek (po prawej) to pomysł Kamila. Za lampami schował się gabinet – na nadwieszonym nad kuchnią „balkonie” z balustradą ze zbrojonego szkła.

Kuchnia. Wyspa z maxiokapem (zadanie dla Pana Ślusarza, bo nie znam takiego gotowego produktu). Białe drzwi w tle prowadzą do wucetu. Zwróćcie uwagę na antresolę – tapicerowane plecy widoczne na piętrze należą do łóżka. Odgradza je od openspace tylko ocynkowana krata. Kamil nie chciał zamykać przestrzeni, oddzielać czymkolwiek pełnym, nawet szkłem.

Jeszcze jeden widok na openspace. Drzewo na drugim planie, przy wielkich przeszkleniach – to marzenie Kamila.

I jeszcze wucet. Za wysokimi białymi drzwiami ukrywa się nieco dziwaczne wnętrze :–) Wszystkie ściany pokryłam lustrami, więc nie można się doliczyć umywalek i klozetów odbijających się w przyklejonych na przeciwko siebie taflach. Na suficie kolejne zdjęcie z Krowiarek. Żyrandol jest „jakiś”, jeszcze nie wiem dokładnie, spodobał mi się ten czerwony plastikowy ale nie wiem kto go produkuje i gdzie można go kupić, więc będę jeszcze szukać. Ceramika i bateria to Villeroy&Boch i sama nie mogłam uwierzyć, że wykorzystałam taką kolekcję :-D Ewoluuje się!

Tyle o parterze – w następnym odcinku odwiedzimy piętro.

Tags: , ,

mieszkanie Kamila
, MOJE PROJEKTY, wnętrza. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. Both comments and pings are currently closed.

2 Responses to “KamilProject czyli najlepsze mieszkanie w Warszawie, cz. 1”

  1. ania Says:

    Piękne, naprawdę:)

    A ten żyrandol to nie czerwona Maria Teresa? Jest na 2bm.pl.

  2. Kamil Says:

    Zdecydowanie nie doceniona rola właściciela w konstruktywnej krytyce pierwotnego pomysłu :P ;)

    Podczas pracy często słyszałem „faktycznie, zainspirowałam się Twoim pomysłem :P ”
    Pamiętaj, że jestem niespełnionym niedoszłym architektem ;) Musisz trochę łechtać moje ego!