Archive for Styczeń, 2011

epopeja z Multibankiem – finał

poniedziałek, Styczeń 31st, 2011

Zwrócili nam pieniądze.

Umówiliśmy się z dyrektorem katowickiego oddziału i przekazaliśmy mu pismo w którym domagaliśmy się zwrotu wraz z plikiem załączników potwierdzających daty, chwile i momenty wpisów do ksiąg wieczystych o które tak bardzo upominał się bank. Całość została posumowana i poparta odpowiednimi paragrafami przez naszego prawnika, który napisał obszerną opinię uzasadniającą roszczenia. Po jakiś trzech tygodniach na naszym koncie pojawiła się opatrzona tajemniczym cyfrowo-słownym kodem suma. Pismo wyjaśniające dotarło do Marcina (mimo, że to ja, do jasnego gwinta, składałam dokumenty) nieco później. I tyle. Niby fajnie, nawet mam satysfakcję – nie tyle z tego że dostaliśmy z powrotem nasze pieniądze, raczej z tego, że przebrnęłam przez te zniechęcające papiery i nie odpuściłam. Pozostał wielki niesmak. Oto bank, który kilka lat temu wybraliśmy jako nowoczesny, otwarty, elastyczny i profesjonalny zszedł na naszych oczach na psy. Poza opisaną historią przeżyłam z nimi koszmar z dokumentami potrzebnymi do kredytu na dom – bałagan jaki panował w trakcie moich starań o kilka świstków i zaświadczeń trudno opisać. I te kiedyś kompetentne i miłe panie, które nagle przestały być zmotywowane do rzetelnego wykonywania swojej pracy. Cóż, może odebrali im premie? Od całej sprawy minęło już parę chwil, więc powoli zapominam, ile wysiłku i czasu włożyłam w całą mulibankową papierologię. To co zapamiętałam to WIELKIE ROZCZAROWANIE. Zdecydowanie nie polecam usług tego banku.

Fabryka Urody zrealizowana!

poniedziałek, Styczeń 31st, 2011

Moment wejścia do zaprojektowanego przez siebie wnętrza jest fantastyczny. Jestem w czymś, co powstało w mojej głowie! W czymś, czego zupełnie nie było, co wyobraziłam sobie najpierw z zarysie, szkicu i pomyśle, potem „wyrenderowałam” w wyobraźni i przeniosłam na papier. I JEST! To jest najfajniejsza chwila mojej pracy. Czeka się na nią długo, realizacja to jednak skomplikowany i długotrwały proces.

Kilka dni temu odwiedziliśmy z Marcinem i Agatką Fabrykę Urody. Skręcało mnie z ciekawości, czy Paulina rzeczywiście wytrzyma naszą niebezpieczną czerń i zrealizuje cały projekt bez zmian. ZREALIZOWAŁA! Wnętrze jest…kontrowersyjne i  – na pewno – bardzo nietypowe. Najdziwniejsze jest to, że w całkowicie czarnym wnętrzu wcale nie ma się poczucia przebywania w MROCZNYM pomieszczeniu. Białe fotele i sznurki plus ostre światło bardzo skutecznie przełamują czerń. Kręciłam się jak zwykle po pierwszym wejściu do mojego „produktu” z wielkim rogalem na ustach i nie wiedziałam na co patrzeć. Kurcze, nie wypada zachwycać się nadmiernie, bo sama to wymyśliłam, ale mnie się to ekstremalnie podoba :-) Zaglądnęłam w każdy kąt i musiałam się mocno powstrzymywać, żeby cały czas nie mówić „alllle suuuuuper” i panować nad bananem ;-)

Zrobiłam kilka zdjęć, popatrzcie:

(więcej…)

Stokke – wrażenia

czwartek, Styczeń 13th, 2011

Używam, a właściwie Agata używa Stokke już dwa miesiące, więc wiemy już na jego temat nieco więcej niż przy zakupie. Nie ukrywam, że poziom zachwytu znacznie mi się zmniejszył, ale jednak mój entuzjazm nie zniknął całkowicie, więc najgorzej nie jest. Ale po kolei.

Plusy.
Niewątpliwie zaliczyć można do nich niecodzienny look, który odróżnia pojazd Agatki od wszystkich innych spotykanych w różnych miejscach wózków. Fajna jest możliwość szybkiej i łatwiej konfiguracji elementów, zmiany gondoli i maxi cosi, zakładania pomysłowych adapterów, montażu uchwytu na kubek (z resztą już sama obecność tego uchwytu jest wielką zaletą, bo chodzenie godzinami z wózkiem bez kawy w termokubku i audiobuka w uszach byłoby „nieco” nużącym zajęciem). (więcej…)